witam! nie bylem sam na tym blogu od ostatniego wpisu i prawde mowiac zajrzalem przez przypadek... troche polewy mialem w zwiazku z paroma komentarzami, ale przyznaje, ze mam to gleboko w d... w kazdym badz razie chcialbym wyjasnic kilka spraw, o ktorych co niektorzy pisali w komentarzach (nie bede niczego wykasowywal, bo j..bie mnie to). tak wiec na poczatek- sram na wszsystkie negatywy, ktore ktos tam wypisuje. ale mimo wszystko: - niestety, nie mam 15 lat:-(, od klku lat za..dalam fizycznie na swoje utrzymanie (a utrzymuje sie sam) i proponuje wszystkim adwersarzom o wyjscie z domoweg zacisza, spod skrzydelek opiekunczych rodzicow- wtedy pogadamy. kolejna rzecz, ze nie mam kasy na internet, zeby na biezaco odpisywac na bzdusry, ktore tu czytam, a jesli chodzi, jak to ktos napisal- o ;grzecznie raczki pod kolderke i spac"- to co najwyzej moge tak powiedziec do swojego 4-letniego dziecka, ktore mam na utrzymaniu. w zwiazku z powyzszym dajcie sobnie spokoj o pisaniu o jakichs 15-latach, bo to zenujace. co sie tyczy zas mowieniu o podstawowce... coz, studiuje sobie zaocznie, bynajmniej nie w szkole podstawowej. ktos kiedys napisal tez bym najlepiej poczytal sobie o "skinheadach". - czytac nie musze- wystarczy wiedziec, ze subkultura skinheads z zalozenia nie byla faszystowska, a ze parttie nacjonalistyczne kilkadziesiat lat temu "kupily" sobie skinow jako bezplatne ramie bojowkarskie, to inna sprawa. tyle, ze jakos przyjelo sie, ze skinheadzi "musza" byc faszystami"... otoz nie musza,bo jak jedni poszli w prawo,to inni w lewo- jasne, nieprawdaz? i jeszcze jedno odnosnie traktowania skinheads jako tylko i wylacznie nazioli- pytam wiec tych co wylacznie tak mysla- a kojarzycie S.H.A.R.P.? SHARP spelnil swoje zadanie- pokazal, ze skinheadzi to nie tylko faszysci, ale tez antyfaszysci nie majcy glupot w glowach. naziolki pewnie wiedza o czym pisze, jesli ktos natomiast w tym pieprzonym kraju nie rozumie powyzszego,to prosze jednak o poczytanie tego i owego... jednego nie da sie ukryc- polska to jednak sciana wschodnia, a myslenie czesto boli... pa
Na wstępie kilka słów wyjaśnienia. Nazwa tego bloga- "redskinhead" wzięła się poniekąd przypadkowo. Po pierwsze w momencie, gdy zaczynałem go tworzyć nic innego do głowy mi nie przyszło, po drugie zaś nie sądziłem, iż będę coś tutaj zamieszczał na dłuższą metę. Tak więc gwoli ścisłości: nie jestem "red", nie jestem komunistą, nie jestem lewakiem... Wręcz przeciwnie (tzn. nie do końca przeciwnie, bo akurat skrajna prawica, to w moim przypadku nie w tym wcieleniu:-))). Owszem, jestem skinheadem, ale przede wszystkim anarchistą, antyfaszystą, antyautorytarystą. Generalnie w tych kierunkach przejawiają się moje zainteresowania, działania, aktywność, codzienne życie. "Skinheads" to jedynie sposób bycia, prosta, dobra muzyka, huligański ubiór, etc. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze dwie rzeczy. Otóż w dużej mierze punki są po prostu hipisami (nie mam na myśli oczywiście wyglądu zewnętrznego). Przejawia się to na dwóch płaszczyznach- podejście do radykalnej aktywności wolnościowej i akcji bezpośrednich, jak też podejście do działań konfrontacyjnych w stosunku do nazi skinheadów. Nie muszę chyba wyjasniać, że wszelakiej maści jabol-degenero-punków nie biorę pod uwagę w powyższych rozważaniach. Tak więc ruch Skinheads (oczywiście chodzi ciągle o to polityczno-anarchistyczne skrzydło) jest w pewnym stopniu przeciwstawieniem do hipisiarstwa, przeciwwagą dla nazi skinheadów, jak też odłączeniem się od czysto apolitycznej egzystencji, na którą panuje chyba w ostatnim czasie jakaś moda- nie żebym się czepiam, bo mam także kilku kumpli- oi skinów antyfaszystów,choć często widać, że niektórzyci apolityczni skinheadzi tworzą gorsze bagno niż nazi idioci. A tak na marginesie, to ciekaw jestem kiedy Interia zdejmie tego bloga ze swojego serwera... Pozdrawiam czytelników. Oi!
Tomek Wilkoszewski. Przepraszam, że się powtarzam, ale sprawa Tomka Wilkoszewskiego jest na tyle ważna i działalność w kwestii jego wyjścia na wolność należy do tych z grupy pilnych, że co jakiś czas na blogu będą pojawiały się informacje w tym temacie. O genezie całego problemu było już tu pisane, ale gwoli przypomnienia.: Tomasz Wilkoszewski siedzi w więzieniu od 10 lat, bowiem uczestniczył w bójce, w której zginął nazista, członek męczącej go od miesięcy grupy. Pomimo, iż zarzutu nigdy nie udowodniono, a proces sądowy był jedynie farsą i szukaniem kozła ofiarnego, Wilkoszewski został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Od pewnego czasu ma jednak prawo do składania wniosków o warunkowe zwolnienie i jest szansa, że je w końcu dostanie. Jeśli nie będzie wątpliwości, że inni obywatele popierają jego uwolnienie, jego szanse rosną. Nie zapominajcie o Tomku!- piszcie do niego listy, kartki pocztowe, etc. Tomek posiada komputer w celi, stąd też zwracam się z apelem, w imieniu Anarchistycznego Czarnego Krzyża, do wszystkich, o podsyłanie mu wszelkich płyt z muzyką (rozmaite rodzaje i gatunki, od punk rocka do reggae), filmów (tylko na płytach CD-R), kart telefonicznych (czipowych), znaczków pocztowych, czasopism oraz gazet. Listy nie mogą przekraczać wagi 2kg. i najlepiej wysyłać polecone. To niewiele, ale jest jedną z tych rzeczy, które dają siłę by przetrwać w więziennym bagnie. Najbliższa sprawa o jego warunkowe zwolnienie odbędzie się prawdopodobnie już w październiku. Stąd też ogromna prośba o podpisywanie petycji i wysyłanie ich na adres sądu w jak największych możliwych ilościach. Wzór petycji otrzymać można pisząc maila na adres kontaktowy redakcji bloga (załącznik w Wordzie). Wygląda na to, że dzięki naszej pomocy, można jak najszybciej doprowadzić tę sprawę do końca. Wiadomym jest, iż do sądu przychodzi mnóstwo listów poparcia zarówno z kraju jak i z zagranicy. Musimy nadal utrzymywać nacisk na władze, Tomek w końcu ma szanse naprawdę wyjść na wolność. Więcej o całej sprawie na stronie internetowej (link po prawej stronie). Kolejny tekst o Wilkoszewskim pojawi się na początku września, po odwiedzinach go w więzieniu. "Ruch który nie wspiera swoich więźniów, jest ruchem nic nie wartym". Adres zakładu karnego: Tomasz Wilkoszewski Zakład Karny Ul. Orzechowa 5 98-200 Sieradz P.S. Jeśli ktoś ma zamiar pisać jakieś idiotyczne komentarze, to lepiej żeby dał sobie spokój od razu. Wszelkie głupie teksty będą z miejsca kasowane, a skończy się to tym, że do bloga dostęp będą miały jedynie osoby z hasłem.
Parada Równości. 10 czerwca bieżącego roku, odbyła się w Warszawie Parada Równości. I tym oto zdaniem powinno się zakończyć wszelką próbę opisywania tegoż oto wydarzenia, gdyż każda refleksja odnośnie tejże akcji budzi jedynie potworny ból głowy. Dlaczego? Ano z kilku powodów. Tegoroczna manifestacja "homoseksualistów" składała się w dużej mierze z ludzi, organizacji i partii politycznych, które starały się zbić swój kapitał, stając w „obronie” tak głośno i szeroko rozpowszechnianych haseł o wolności, tolerancji, tudzież prawach człowieka. Nie trzeba zbytnio się wysilać, by przypomnieć sobie polityków, za czasów których kadencji w rządzie, policja i wszelkie państwowe służby aparatu represji wysyłane były do tłumienia pokojowych antypaństwowych manifestacji, jak też represjonowania środowisk antyautorytarnych. Teraz ci sami osobnicy, maszerują dumnie ulicami Warszawy, wspierając demokrację, równość i wolność. Alternatywą dla takiego wizerunku "Parady" byli anarchiści i antyfaszyści, których pojawiła się nań kiludziesięcio-osobowa grupa. No i w tym momencie zaczęły się schody, bo oto okazuje się, że nikt tam takowych nie potrzebuje, ba- są nawet czarnym koniem, psującym wręcz wizerunek marszu. Wystarczy wspomnieć, iż kilkakrotnie organizatorzy i służby porządkowe podnosili rwetes, widząc maszerujących w tłumie, ubranych na czarno i zamaskowanych osobników. Zdarzały się próby ściągania kominiarek z twarzy, nawet okrzyki, że Czarny Blok to nic innego jak faszystowscy prowokatorzy. Obłuda pokazana była aż nadto wyraźnie, gdyż w momencie nielegalnych tego typu akcji, anarchiści byli jedynymi mogącymi stawić jakikolwiek opór atakującym ludzi nazistom. Teraz gdy wszystko było zalegalizowane (jakież to szczodre okazały się władze stolicy, nieprawdaż? – szczególnie w kontekście pamiętnego zakazu Parady Równości w ubiegłym roku przez dzierżącego wtedy pałeczkę prezydenta Warszawy- Kaczyńskiego) okazuje się, ze nikt ich nie potrzebuje, bo wszystkim zgodnie z obowiązującym prawem powinna zająć się policja. Wystarczy wspomnieć żenujące okrzyki dziękujące mundurowym za optymalna ochronę. Wracając jednak do samej demonstracji pragnę zauważyć, że byliśmy (antyfaszyści) jedną z bardziej widocznych grup, ale jedyną, która pokazywała stojącym na chodnikach nazistom, iż nie ma najmniejszego przyzwolenia na ich obecność w tym miejscu i że tolerancja w ich przypadku jest nam całkowicie obca. Niestety, ale nawet jak podały media, liczba policji była zbliżona ilości manifestujących. W programach informacyjnych TV zaś pokazywano dumnie kroczących na czele przedstawicieli partii lewicowych, dziwnym trafem zapominając o uczestnictwie tych złych anarchistów, którzy wszak byli jedną z najbardziej głośnych ekip.
Na tym można by zakończyć wszelkie dysputy w temacie warszawskiej Parady Równości, gdyby nie kilka zdarzeń, mających miejsce na zakończenie. Okazało się bowiem, że kilku członków Antify zostało zatrzymanych przez policję. Media dopowiedziały juz sobie odpowiednią historię i w TV urzekano się nad sprawną akcją policji, która aresztowała... kilkunastu agresywnych skinheadów, m.in. z Narodowego Odrodzenia Polski (!!!). Nie miało żadnego znaczenia, iż rzecznik prasowy stołecznej policji po kilkunastu minutach przepraszał zatrzymanych za nieporozumienie. W świetle kamer, my- antyfaszyści, uznani byliśmy za chuliganów próbujących zakłócać, swoim wyglądem chyba tylko, pokojowy przemarsz. Żeby tego było mało, aresztowany został również niemiecki aktywista antyfaszystowski, który dzięki kłamliwym zeznaniom służb (nie)porządku publicznego siedzi teraz w warszawskim areszcie śledczym czekając na rozprawę sądową. Sami organizatorzy Parady stwierdzili potem, że nie wiedzieli nic o podobnym zdarzeniu (cóż, nikt chyba nie łudził się, że staną w obronie anarchisty, zresztą czego spodziewać się po osobach, zapraszających na medialną defiladę homofobiczną i faszyzująca Młodzież Wszechpolską). Na jednym z internetowych forów natomiast, gdzie dyskutują feministki, można było dowiedzieć się, że Czarny Blok był zupełnie niepotrzebny, że swoim wyglądem anarchiści psują wizerunek marszu i że w części byli to pewnie prowokatorzy. W świetle powyższych konkluzji nietrudno dojść do wniosku, iż udział w tego typu imprezach (mówię to oczywiście z punktu widzenia anarchisty) jest tylko niepotrzebną stratą czasu i nerwów, dzięki policji, massmediom, niektórym uczestnikom, i części organizatorów (tym akurat podziękowania należą się za chamstwo w kontekście zachowania wobec osób zamaskowanych). Z drugiej jednak strony, myślę, że warto jednak dawać do zrozumienia, przynajmniej swoją obecnością, wszelkim politykom i organizacjom usiłującym zbić swój kapitał, uczestnicząc w tego typu akcjach, że nie mają oni żadnego monopolu na budowanie rzeczywistości. Ważnym jest też, by rozmaitej maści prawicowe szumowiny dostrzegały też inne, bardziej radykalne w działaniach, grupy (mowa tu oczywiście o wyżej wspomnianych juz anarchistach i antyfaszystach) będące bezkompromisowe w swojej postawie na temat ich prób przejęcia kontroli nad ulicami.
Giertych musi odejść! No więc stało się. Mamy taką władzę na jaką sami zasłużyliśmy i o jaką sie prosiliśmy. Do koryta dorwał się najgorszy rodzaj polityków- tych, którzy uważają, iż mają do wypełnienia dziejową misję i nie zadowala ich tylko nażeranie się przy karmidle. Bracia Kaczyńscy, obecny minister edukacji Roman Giertych i reszta tej wesołej gromadki powoli zamieniają nasz kraj w państwo policyjne, gdzie dozwolony jest jedynie katolicko-prawicowy światopogląd. Młodym ludziom nie pozostaje chyba nic innego jak wyjechać za granicę, bo edukacja w polskiej szkole pod protektoratem faszysty i ksenofoba to nic innego jak zamach na nasza inteligencję i zapowiedź „reform” w edukacji, które cofną nas mentalnie do poziomu średniowiecza; jutro może być za późno. Szkoły od dawna w dużym stopniu służyły kształtowaniu poglądów odpowiadających władzy, ale teraz wraz z pojawieniem się Giertycha i jego bandy wszechpolaków młody człowiek będzie poddawany w szkole jeszcze bardziej nachalnej indoktrynacji i praniu mózgu niż dotychczas. Zaczyna się propagowanie zaślepionego patriotyzmu, nienawiści do innych orientacji seksualnych i generalny brak poszanowania inności. Na nauczycieli wywierane są naciski, aby nie rozpowszechniali „niesłusznych” treści, a Wielki Roman zapowiada zniesienie edukacji seksualnej. Czym to się może skończyć, nietrudno przewidzieć: produkowanie podobnych sobie maszyn wypranych z resztek własnej osobowości- myślących w odgórnie narzucony sposób. Tylko od nas zależy, czy zatrzymamy pochód ciemnogrodu. Jeśli dziś nie postawimy sprawy jasno i nie sprzeciwimy się wchodzeniu polityków w nasze prywatne życie z butami, jutro będzie już za późno. Pamiętajcie- nasza bierność to przyzwolenie na to co się dzieje. Jeśli jak zwykle powiemy „nic się nie da zrobić” to znaczy że tak naprawdę zasługujemy na wszystko, co nas spotyka.
Tomek Wilkoszewski przebywa w Sieradzkim więzieniu od 10 lat. Trafił tam w 1996 r. Uczestniczył (z innymi osobami) w bójce, w której zginał nazista. Tomek nigdy nie przyznał się do winy. W sądzie nikogo nie obchodziło, że kilka lat był dręczony i poniżany przez lokalnych skinheadów. Pochodzi ze wsi, z biednej rodziny, nie miał pieniędzy na skutecznego adwokata. Osadzono go jak zwykłego mordercę. 15 lat pozbawienia wolności dla osoby działającej w samoobronie to doskonały przykład państwowej „sprawiedliwości”. Po odbyciu 2/3 zasądzonej kary Tomek uzyskał wreszcie prawo do ubiegania się o warunkowe zwolnienie. W więzieniu ma wzorową opinię, kontynuował naukę, jako jeden z nielicznych więźniów pracuje w pełnym wymiarze godzin. Mimo, że za pozostawieniem Tomka w zamknięciu nie przemawiają żadne przesłanki, po raz kolejny odmawia się wypuszczenia go na wolność, nie podając żadnych powodów. Podczas ostatnich kilku lat zebrano tysiące podpisów pod petycjami w jego sprawie, sąd wciąż odrzuca składane wnioski. Najprawdopodobniej pod koniec października tego roku odbędzie się kolejna rozprawa o warunkowe zwolnienie dla Wilkoszewskiego. Niestety bez fachowej pomocy prawnej są nikłe szanse na to, by Tomek je uzyskał. Wiecej informacji na: www.tomek.most.org.pl http://cia.bzzz.net/pilny_apel_w_sprawie_tomka_wilkoszewskiego
DEKLARACJA IDEOWA FEDERACJI ANARCHISTYCZNEJ: Federacja Anarchistyczna dąży do zniesienia wszelkich struktur społecznych i regulacji prawnych ograniczających w jakikolwiek sposób wolność osobistą - władzy wynikłej z zawłaszczenia środków przymusu, produkcji i indoktrynacji. Uznajemy za konieczne utożsamianie własności z pracą oraz prawo chroniące życie (i zdrowie wszystkich istot), wolność (dysponowania własnym ciałem i umysłem) czy pracę (i jej owoce). Wszystko inne nie powinno być ani nakazane, ani zakazane, zaś o kształcie działań powinny decydować tylko umowy zainteresowanych stron, a nie wola osób trzecich, zwłaszcza instytucji. Organizacja życia na skalę społeczną winna opierać się nie na odgórnej władzy, lecz na solidarności i samorządach pracowniczych, lokalnych itp. Ludzie mają prawo do błądzenia na własny rachunek.
Oi! Siedze sobie po nocach przed kompem i akurat, po zalatwieniu wszystkich pilnych internetowych spraw, przede wszystkim z niewyspania i zmeczenia (choc tez pewnie cos mi odbija, by bawic sie w blogi, ktore swoja droga uwazam za swoista dziecinade) ... - robie sobie bloga. tak jak wspomnialem powyzej, nie wiem sam skad ten pomysl, chyba siedze za dlugo przed monitorem, bo alkoholu dzisiaj nie pilem. w kazdym badz razie, skoro spedzilem kilkadziesiat minut przed komputerem, nie mam zamiaru tej roboty marnowac. zatem slow kilka... nie bedzie (ten blog) to jakis typowy internetowy pamietnik, bo z takich rzeczy wydaje mi sie,ze wyroslem. mam zamiar zamieszczac tuta rzeczy godne uwagi (info z anarchistycznego swiata, przemyslenia, krotkie teksty, apele, etc.) no i to chyba tyle. rewolucyjna walka na wszystkich frontach!!!